piątek, 21 marca 2014

Styl paryski, styl francuski - ideały nie istnieją (?), chyba że chodzi o wnętrza.


Pod każdym, KAŻDYM postem na temat paryskiego stylu pojawi się komentarz o tym, że na ulicach Paryża kobiet ubranych w stylu francuskim nie ma co szukać. Jestem w stanie się z tym zgodzić. Ale czy to coś zmienia? Styl paryski/francuski (skreśl niepotrzebne) jest trochę mitem, trochę utopią. Ciężko o żywe przykłady, w 100% reprezentujące go. W końcu wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Która z nas nigdy nie wyszła na ulicę z tłustymi włosami, albo z obdrapanym lakierem na paznokciach, niech pierwsza rzuci kamień…

Chociaż nie, przepraszam... Istnieje jedna osoba, która według mnie stanowi kwintesencję paryskiego stylu: Emmanuelle Alt, naczelna francuskiego Vogue'a.

Ale dzisiaj post nie do końca związany z ciuchami, kosmetykami i całą resztą. Więc nie do końca pasuje tutaj ten wstęp. Ale niech już zostanie… Dzisiaj będzie o stylu francuskim we wnętrzach. Czy może bardziej poprawnie: dzisiaj będzie o wnętrzach w stylu francuskim.

Lubię całą ideę minimalizmu, ale minimalistycznych mieszkań nie znoszę. Dom przez duże De nie może być taki sterylny, pusty, idealny. Ludzie! W Domu powinno być trochę energii, życia, bałaganu ( tutaj z silnym naciskiem na trochę).










Dlatego lubię wnętrza w stylu paryskim. Wyglądają, jakby właściciel ukradł kilka mebli z Wersalu. Część mu została po studenckiej komunie z lat 60tych, a resztę dokupił w Ikei. Taki przyjemny dla oka eklektyzm. Do tego dużo luster, okien, jasnych barw. A jak ktoś ma fantazję, to może się pokusić o różne fantazyjne formy na ścianach.

W takich wnętrzach chcesz spać, stroić się, czytać książki, malować (siebie lub obrazy), robić przyjęcia, gotować, drzemać, popijać na balkonie szampana. Jednym słowem chcesz żyć na całego. I nie, nie wystarczy wydrukować z neta grafiki z wieżą Eiffla, żeby zaraz się zrobił "styl paryski". A nawet lepiej, jeśli wszelkie "wieżowe" motywy sobie darujemy i popracujemy nad francuską atmosferą :)


A na koniec kilka fot z Wersalu, którego zwiedzanie skrycie mi się marzy nie od dziś.






Fotki: tytułowa to scena z filmu "Maria Antonina" S. Coppoli, mieszkania są z portalu z stylowi.pl, a Wersal z Googli :)

2 komentarze:

  1. powiem tylko: wpadłam przypadkiem, ale podoba mi się i zostanę na dłużej :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...