poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Moje sposoby na piękne i zdrowe nogi




Dlaczego tak bardzo chcę Was dzisiaj potraktować postem o żylakach? Ani to ładne, ani miłe. Już lepiej byłoby zrobić post pełen standardowych wiosennych porad w stylu "10 sposobów na piękne nogi" i wlepić tam bzdety, które każda kobieta zna ( czyli te wszystkie peelingi, depilacje, balsamowania i nutka samoopalacza na koniec). To takie milutkie i łatwe, a ja tu wyskakuje z żylakami. Po co?



1. Zobaczyłam w jakim stanie są nogi mojej starszej o kilka lat kumpeli. Ledwie stuknęła jej trzydziestka, nie była w ciąży, nie jest przewlekle chora, uprawia sport. Ma żylaki.


2. Mają je moja babcia i moja mama, więc już od kilku lat jestem świadoma, że i mnie mogą się z dużym prawdopodobieństwem dostać. Dlatego już jakiś czas temu zaczęłam czytać o tym, jak przeciwdziałać tej cholerze. I może warto byłoby część tej wiedzy puścić w świat.


3. Wyczytałam, że w Polsce żylaki ma ok 90% starszych kobiet. Wprawdzie w artykule zabrakło źródła tej informacji, więc jest jakaś szansa, że została ona zwyczajnie zmyślona, ale załóżmy, że dane są mniej więcej prawdziwe. 90% to ogromna ilość! Z drugiej strony może można się załapać do tych 10?




Ok to teraz konkret, czyli co nam pomoże w przeciwdziałaniu żylakom, a co może przyspieszyć ich pojawienie się na naszych zgrabnych nóżkach?



Powyższe informacje czerpałam z wielu różnych artykułów, wywiadów z lekarzami, forów i stron internetowych. Zanotowałam to, co najczęściej się powtarza. Jednak jeśli masz jakieś wątpliwości, to najlepiej podpytaj jeszcze swojego lekarza. O kwestię "mam żylaki, co mogę/ czego nie mogę ćwiczyć?" najlepiej dopytać lekarza sportowego.




Co sama robię, żeby wspomóc swoje nóżki?

Mniej więcej od 22 roku życia widzę, że w gorące dni moje nogi robią się ciężkie i puchną. Dlatego zaprzyjaźniłam się z chłodzącymi żelami. Kupuję zazwyczaj te w cenie do 10 zł. Jeden z nich widzicie na zdjęciu - całkiem ok. Polecam też żel z Ziaji z wyciągiem z kasztanowca, który kosztuje w mojej aptece oszałamiające 5zł.


Mój plan po ciężkim dniu wygląda tak:
  • pozbywam się rurek - uwielbiam dżinsowe rurki i chodzę w nich przez większość czasu. Wiem, że to nie jest najzdrowsze dla nóg, dlatego zaczęłam je zamieniać w domu na coś wygodniejszego,
  • robię łydkom chłodny natrysk - nie jestem morsem, więc nie ustawiam bardzo niskiej temperatury, odczucie ma być przyjemne,
  • smaruję nogi żelem, albo żelem pomieszanym z balsamem do ciała i przy okazji robię delikatny masaż. Używam głównie techniki głaskania, zaczynam od stóp, kończę na udach,
  • układam się wygodnie na kanapie, nogi opieram o ścianę na wysokości około 30 cm. Czasem ćwiczę przez kilka minut "nożyce".

Dodatkowo od ponad tygodnia łykam preparat z Diosminą. Wybrałam ten konkretny, bo był na przecenie w SuperPharm i był o 50% tańszy od reszty. Przestudiowałam ulotkę, nie znalazłam nic, co mogłoby mnie zniechęcić i postanowiłam spróbować. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Do upiększania nóżek używam rajstop w spreju Sally Hansen. Wyglądają marnie, ale przy mojej bladości to wyjście 100 razy lepsze niż samoopalacz. Dodatkowo zawierają witaminę K, więc zawsze to jakaś dodatkowa pomoc.

*Mój magiczny sposób na nakładanie rajstop w spreju tak, żeby nie narobić sobie smug?

Najpierw nakładam balsam do ciała. Potem pryskam rajstopami na dłoń i rozsmarowuję je na skórze zanim cały balsam zdąży się wchłonąć. Po nałożeniu trzeba odczekać do 5 minut, a potem można się ubierać.


Do zdjęcia pozowały ze mną (od lewej): krzaczek maliny oraz dziwna roślinka, którą dostaliśmy w prezencie, portret Cristiny Otero mojego autorstwa, oraz prześliczny kabelek od internetu :) Nóżki bledziuszki potraktowane rajstopami w spreju SH.


Staram się też oduczyć zakładania nogi na nogę. To nie jest proste! Jakieś trzy razy w tygodniu ćwiczę około 40 min ze średnią intensywnością. Najlepszy byłby basen, ale niestety żegnając korporację pożegnałam i Multisporta :( Zmniejszyłam częstotliwość gorących kąpieli, chociaż je uwielbiam. No i staram się zmieniać wysokość obcasów w ciągu dnia: trochę na szpilkach, trochę w tenisówkach, trochę na bosaka. Mam nadzieję, że nóżki docenią wysiłek :)

Nie, nikt nie sponsoruje tego wpisu, ani ja nie namawiam Was do kupowania żadnych tabletech, preparatów, żeli i innych, jeśli nie chcecie. Ale generalnie uważam, że warto zadbać nie tylko o wygląd, ale i o zdrowie naszych nóg, bo to ona mają nas nieść przez Świat przez całe nasze życie. Warto im trochę pomóc.

14 komentarzy:

  1. Zakładanie nogi na nogę-skąd ja to znam! Ale poznałam parę cennych rad do których na pewno będę się stosować, tym bardziej, że ma je moja mama, lepiej zapobiegać niż leczyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się przyłapałam na siedzeniu z założonymi nogami - od razu zostały ułożone normalnie :) Trzeba walczyć z tym nawykiem!

      Usuń
  2. Ja żylaków nie mam, ale ma strasznie widoczne żyły, które wyglądają podobnie, z tym że są dosłownie wszędzie, ale jakoś się do tego przyzwyczaiłam już;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że masz cienką lub płytko unaczynioną skórę. U mnie też trochę prześwitują - taka uroda :)

      Usuń
    2. Może i tak;) Plusem jest to, że przy pobraniu krwi łatwo znaleźć żyłę;)

      Usuń
  3. zakładanie nogi na nogę i gorące prysznice - mea culpa. zdecydowanie muszę nad tym popracować! masaż nóg polecam, są fajne tutoriale na youtube. robię go regularnie odkąd usłyszałam, że minimalnie wyszczupla nogi (nie że w jakiś cudowny sposób, po prostu zmniejszając opuchliznę i ujędrniając skórę;))

    bardzo ładne obcasy (koturny?) i ... nóżki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) Masaże też robię - na łydkach delikatnie, bo nie chce sobie zaszkodzić, nad udkami można się już bardziej popastwić, bo masaż to wróg cellulitu :)

      Usuń
  4. Mój odwieczny problem to zakładanie nogi na nogę, niestety nie wiem jak z tym walczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu staram się zauważać, kiedy siadam w ten sposób i wtedy siadać normalnie. Liczę, że w końcu wejdzie mi to w krew :)

      Usuń
    2. Oj tak, sama mam z tym problem. A wiecie co mi pomaga? Za niskie biurko. Takie pod którym nie ma miejsca na zakładanie nogi na nogę :)

      Usuń
  5. Dzięki za post, też staram się przeciwdziałać siedzeniu z nogą na nogę ze względu na bóle dolnego odcinka kręgosłupa później :) Muszę również spróbować tych rajstop w spreju, nie lubię się opalać, a moje nogi i tak się buntują i nie opalają, więc wykorzystam to lateeeeem. Ale moją największą zmorą latem jest ocieranie się uda o udo.... Masakra. Co za ból potem :) Muszę smarować dezodorantem w kulce przed wyjściem z domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahhh, zapomniałam napisać, pardon, że masz przepiękne nogi :)

      Usuń
    2. Rajstopy w spreju to fajna sprawa dla bledziuchów :) Jeśli chcesz kupić te z Sally Hansen to tylko przez neta - sklepy strasznie za nie zdzierają!

      Usuń
  6. Ta "dziwna roslinka" to szeflera... ;-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...