środa, 16 września 2015

7 powodów, dla których marzę o domu na wsi

zalipie, malowany dom, wieś, na wsi, sielsko

Dzisiaj będzie krótko, ale będzie to też post o moim wielkim marzeniu, które mam nadzieję spełnić za kilka lat. Wizja wyprowadzki z miasta coraz częściej przewija się przez mój mózg. I coraz przyjaźniej patrzę na ten temat. Dlaczego?

1. Koniec z mieszkaniem w bloku. Prawie całe życie mieszkam w bloku, w mieszkaniu z widokiem na inne bloki. W sąsiadami z góry, z dołu i po bokach. Czuje się już mocno klaustrofobicznie w miejscu, gdzie boje się głośniej kaszlnąć, albo pofałszować sobie do jakiejś piosenki. Za to słyszę kiedy sąsiedzi mają randkę w łóżku, albo testują nową wiertarkę.

2. To nie balkon i doniczka z ziołami z hipermarketu. To ogród. Ogród, do którego możesz wyjść. W którym możesz mieć swoje maliny i sałatę. Opalać się. Walczyć z ślimakami i chwastami. Gonić psa, kiedy próbuje obsikać krzak dzikiej róży. Dla mnie ogród = najprzyjemniejsza praca pod słońcem = szczęście. Mój mały wewnętrzny ogrodnik miałby wreszcie frajdę.

3. Czyste powietrze. Miła odmiana od Krakowa, czy raczej SMOGOWA. Niestety więcej much. Ale od czego są moskitiery i zwierzaki domowe, które uwielbiają polować na muchy?

4. Kredens. Taki stary. Odmalowany na biało, a w środku na niebiesko. Pomieści wszystkie moje ulubione kubki. Kredens w mieście wygląda dziwnie (zresztą gdzie go upchnąć w standardowej klitce?), ale w domku na wsi to już bardzo stylowy mebel. O i jeszcze duży regał na książki, a w nim cała moja biblioteczka.

5. Las. Chce mieszkać pod lasem. Nawet kleszcze jakoś przeżyję i wygrzewające się latem na leśnych polankach żmije. Zresztą uważam, że żmije są całkiem śliczne, oczywiście dopóki nie postanowią zaatakować Twojej nogi lub psa.
Dla lasu przeżyję wszystko. Mogę spacerować i zbierać grzyby albo borówki. Wypatrywać sarny lub zająca. Albo nic nie robić i po prostu lasu słuchać.

6. Jajka od kury, która widziała słońce, mleko od krowy, a nie woda z białym barwnikiem. I targ z warzywami. Muszę coś dodawać?

7. Kominek, basen i hamak. 3 niezbędne elementy w życiu każdego szczęśliwego człowieka. Raczej ciężko je sobie wyobrazić w blogu. Zresztą co to za frajda, kiedy sąsiedzi podglądają jak się pluskasz? Nie wyobrażam sobie życia bez zimowego wygrzewania przed kominkiem, wiosennego relaksu w hamaku i chłodzenia się w basenie w trakcie upalnych dni.

A Wy co wolicie? Domek na wsi, czy piękne mieszkanie w mieście?

Kiedyś sobie nie wyobrażałam mieszkania w jakiejś zabitej dechami dziurze, ale chyba z wiekiem (i rozwojem sieci internetowej) zmienia mi się światopogląd :)

12 komentarzy:

  1. Witam serdecznie:). Bardzo lubię czytać Pani bloga:), bo jest bardzo inspirujący. Cieszę się, że zawitała Pani na Zalipie, bo to prawie, prawie moje rodzinne strony.
    Co do tematu mieszkania na wsi...
    Pierwsze lata swego życia spędziłam w mieście, a dokładniej rzecz ujmując - w Rybniku.Gdy miałam pięć lat wyprowadziliśmy się z miasta i zamieszkaliśmy w świeżo wybudowanym domu na wsi. Pamiętam, że do Rybnika jeździliśmy na wakacje, i że się tam bardzo dobrze czułam, bo na wsi nie ma ŻADNYCH atrakcji typu: kino, basen, lodziarnia czy chociażby rynek, który można zwiedzić. Przez te wszystkie lata życia na wsi marzyłam o zamieszkaniu w mieście i tak też się stało. Mieszkam od trzech lat w mieście i mam się świetnie. Te wszystkie lata przez które musiałam chodzić do tutejszej szkoły na wsi, uważam trochę za stracone. Nie mieliśmy takich możliwości edukacji czy zajęć pozalekcyjnych jak to mają dzieci w mieście. Dzieci wychowywane na wsi może są i spokojniejsze, grzeczniejsze, ale rosną z kompleksem, że są gorsze, bo wychowane na wsi i że to takie przepraszam za słowo - wieśniaki.
    Jestem zdania, że młodzi powinni uciekać do miasta, a ludzie tacy już 50+ powinni uciekać na wieś, gdzie jest cisza i spokój. Dla młodych nie ma szans rozwoju na wsi. Na wsi młodzi się marnują.
    Życie na wsi wygląda pięknie tylko na filmach.

    Pozdrawiam, Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym rozwojem się nie zgodzę :) Nie w czasach, kiedy praktycznie każda rodzina ma internet i samochód i jak się chce to wszystko można - podjechać na basen, do muzeum i na lody. Co do zajęć pozalekcyjnych, to za młodu tez nie miałam dostępu do zajęć z robotyki i baletu, ale aż tak nad tym nie ubolewam :) Radziłam sobie i moi koledzy w sumie też :)

      Usuń
  2. Bardzo chciałabym mieszkać w podobnej scenerii. Mam jednak doświadczenia mieszkania w domku (wprawdzie w mieście) i uwierz mi, nie jest tak kolorowo. A to rynna przecieka, a to śnieg zasypał WSZYSTKO i trzeba wstawać 1,5 godziny wcześniej, by się odkopać. Z ogrzewaniem jest ciężko, w domu ZAWSZE jest chłodno (około 19-20C). Do tego, jeśli masz kominek, to czeka Cię nie tylko rąbanie, ale i przede wszystkim składowanie drewna, które musi być zawsze suche. Nie masz obok sąsiadów i moim zdaniem jest mniej bezpiecznie niż w bloku. Jeśli nie masz samochodu, to odpada wychodzenie wieczorem, a zimą późne powroty.
    Najważniejsze: dziecko. Bo w moich planach pojawia się dziecko, które jest odizolowane od miejskiego życia. Na początku fajnie, ale jak skończy 3-4 lata, gdzie pójdzie to przedszkola? A jak skończy 7-10, to każde spotkanie u koleżanki będzie dla Ciebie okazją do wyprawy samochodem i bezsensowego czekania na dziecko. Co z zajęciami dodatkowymi, pałacami młodzieży, korepetycjami z angielskiego, baletem/tenisem/karate?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doświadczenia z mieszkaniem wskazują, że w bloku "też zawsze coś" - wanna się zatka, okna nieszczelne, sąsiad zaleje i zapewni nam grzyba w łazience...
      Drewno można kupić już porąbane :) Wtedy tylko noszenie zostaje - bardzo fajne ćwiczenie siłowe tak btw. A co do moich wieczornych wyjść, cóż, można je na palcach policzyć. Jakoś spada mi z wiekiem ochota na imprezy :) Co do dzieci - póki co nie mam w planach. Więc chyba dałabym radę :)

      Usuń
  3. Miałam podobne marzenia :) czas je zweryfikował bo pojawiły się dzieci i najpierw nas nie było stać a potem dzieci powiedziały "nie". Niedługo dzieci się wyprowadzą a ja się zastanawiam czy to nadal moje marzenie? Ogród mam w środku miasta i nie mam czasu go pielęgnować :) jajka od kury mam, las mam bo Gdańsk jest otoczony lasem, powietrze też znośne. Jedyne czego mi brakuje ze wsi to brak sąsiadów ale wiem, że to też ma wady. Ale przyznam Ci się, że w Krakowie to bym nie chciała mieszkać, byłam kilkukrotnie i zawsze sie dusiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne, że takie piękne miasto i taki syf w powietrzu :( Po powrocie z rodzinnych stron zawsze mam wrażenie, że "cos tu śmierdzi", potem sobie uświadamiam, że tak, śmierdzi - powietrze.

      Usuń
  4. A u mnie widzisz, odwrotnie, całe życie w domku, w małym miasteczku. Dopiero okres studiów to takie początkowe zachłyśnięcie się dużym miastem i mieszkaniem w mieszkanku na wysokościach. Teraz znowu chcę wrócić do małego miasta. Do własnego domku. Albo nawet na wioskę, z tych samych powodów co Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mieszkam na wsi, takiej z gospodarstwem i dla mnie to duzo, duzo ekstra pracy. Dlatego nie lubię wsi.

    p.s. mieszkam pod lasem i to akurat lubie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko ma też swoje minusy, wiadomo, ale ja akurat lubię te ogrodowo-przydomowe prace :) Co do prac gospodarskich, to w dzieciństwie sporo pomagałam, ale teraz nie planuję w sumie zakładania gospodarstwa, więc to by odpadało :)

      Usuń
  6. Marzenie piękne;) W sumie podobne do mojego, aczkolwiek nie do końca, gdyż ja nie myślę o takiej wsi zabitej dechami, bo tam ciężko się żyje, chodzi mi o takie życie codzienne. Ale masz rację, własny dom, a mieszkanie w bloku, chociażby naprawdę duże to nie to samo. Przez 19 lat mieszkałam na wsi, chociaż takiej bardziej cywilizowanej, ale po 3 latach jeżdżenia autobusem po 40 km dziennie, obiecałam sobie, że jak już zamieszkam w mieście to się stamtąd za nic nie wyprowadzę. Od tego czasu minęły ponad 3 lata i planujemy z mężem budowę własnego domu, na wsi, pod lasem. Bo jednak blok to nie jest dobre miejsce do życia dla nas. Tak samo marzę o kominku, hamaku i basenie, do tego własne warzywa, owoce i stół na tarasie, przy którym będzie można jeść śniadania, obiady i kolacje, kiedy tylko najdzie nas ochota;) Tobie życzę jak najszybszego spełnienia tego marzenia i obyś się nie rozczarowała;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Wam też życzę, żeby ten dom pod lasem jak najszybciej był gotowy :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...