poniedziałek, 2 marca 2015

Nie bój się być brzydką!


Wiesz, jak to jest być kobietą idealnie piękną? Zakładać na siebie za duży sweter i wyglądać lepiej niż odpicowane koleżanki? Mieć twarz tak piękną, że makijaż może co najwyżej oszpecić? Czuć na sobie nieustannie te zachwycone męskie spojrzenia?

No cóż, ja szczerze mówiąc nie wiem. I przez długi czas strasznie mnie to martwiło, bo żyłam w iluzji, że tylko chodząca 10/10 może być szczęśliwa i kochana. W moim  nastoletnim postrzeganiu świata nie było miłości dla brzydkich ludzi i ten świat był cholernie smutny.

Ostatnio natknęłam się na pseudo-motywujący cytat:
„Kobieta powinna być zawsze wystrojona, bo nigdy nie wiadomo kiedy spotka księcia, albo wroga”.

I to też jest cholernie smutne. Zawsze wystrojona. Zawsze piękna. Zawsze wyszczerzona. Bez prawa do jednego dnia grypy żołądkowej, kiedy czujesz się jak kupa. Bez prawa do czerwonej jak burak twarzy po treningu i spoconych dresów. I to tylko dlatego, że na horyzoncie może pojawić się przystojny koleś, albo cizia, która obrabia Ci tyłek? Serio?

25 rysunek, co oznacza, że mam już gotową 1/4 z zakładanych 100 rysunków w tym roku. Nieźle. Rysunek inspirowany teledyskiem do "Style" T. Swift.

W czasach nastoletnich i tych zaraz-po-dwudziestce zgłębiłam całą wiedzę zawartą w prasie kobiecej, a potem dokopywałam się do czeluści internetu. Gapiłam się na zdjęcia kobiet zrobionych na idealne, podpatrywałam koleżanki 10/10 i szukałam metody na dołożenie sobie kilku punktów na skali. Nie chcę liczyć ile przepieprzyłam w ten sposób czasu i kasy, pewnie sporo, ale cóż – to se ne vrati. Tylko czułam, że zamiast pięknieć, z tej frustracji i rosnących kompleksów, pikuję w dół niczym orzeł ze złamanym skrzydłem.

W końcu stwierdziłam, że nie ma dla mnie nadziei - nie będę dziesiątką, nie będę ideałem. Może zabrzmieć pesymistycznie, ale w gruncie rzeczy to była jedna z lepszych rzeczy, bo zamieniłam podglądanie doskonałości na podglądanie podobnych do mnie. A niektóre z nich całkiem nieźle sobie radziły w życiu i miały powodzenie wśród facetów.

Spełniłam jedno ze swoich marzeń na 2015 i pojechałam na łyżwy pod Tatry. Mam tylko to jedno zdjęcie, bo zamiast skupić się na podbijaniu Instagrama, wolałam ratować swój tyłek przed upadkiem. Nie umiem za bardzo jeździć, ale mój Facet dzielnie mnie wspierał i nawet poczyniłam jakiś postęp :)

Że jak? Powodzenie? Z nadwagą? Z pryszczami jak kratery wulkanów? Z płaskodupiem i bez odrobiny cyca? Serio złamano mi mój marny i smutny światopogląd. Bo z tych lasek z przedziału 4-6 bił czasem taki niesamowity blask, chociaż przecież nieraz usłyszały, że są za mało ładne, żeby do nich podejść, zagadać i poprosić do tańca. (Często mówili im to przedwcześnie łysiejący kolesie z piwnym brzucholem albo pryszczate suchoklatesy-samokrytyka u niektórych facetów wymyka się wszelkiej logice) Ale przestały się tym załamywać. Zaczęły robić swoje, zajmować się pasjami. Nie bały się pobrudzić, nie bały się pokazać z czerwoną od wysiłku twarzą, nie bały się szczerzyć w uśmiechu krzywych zębów. Wyrzuciły do kosza przykazanie bycie zawsze idealną i gonienia za mitycznym pięknem. Pozbyły się całej tej idiotycznej presji.

Może dlatego, że nie słyszały ciągle, że są piękne i wspaniałe, a często słyszały, że są brzydkie – przestały się bać własnej niedoskonałości. Przestały się bać bycia brzydkimi. I wtedy stały się piękne.

Wpadła mi raz w ręce książka "Beauty Myth" i o ile nie przepadam za nadmiarem feministycznej propagandy, to znalazłam tam jedno mocne stwierdzenie. My kobiety mogłybyśmy o tyle więcej zrobić i osiągnąć, gdybyśmy tylko przestały gonić króliczka o imieniu Piękno. Ale niektórym zależy, żeby ten wyścig trwał w nieskończoność, skoro za obietnicę bez pokrycia zamkniętą w słoiczku gotowe jesteśmy zapłacić małą fortunę. Szkoda, że dla wielu z nas "brzydka" to nadal najgorsza obelga i będziemy sobie wypruwać żyły, żeby tylko jej nie usłyszeć.

Wiem, że zdjęcia w tym poście nijak nie pasują do tematu. Mogłam pewnie wstawić fotkę Terri Calvesbert albo Lizzie Valasquez, ale nie każdy mógłby zrozumieć dlaczego. Jeśli Was to interesuje, to poszukajcie w necie historii obydwu dziewczyn. Dla mnie są sporą inspiracją do tego, żeby przestać rozkminiać taką głupotę jak wygląd, a zamiast tego wyjść do ludzi i działać. Są przykładem ile siły i piękna może czaić się w człowieku.

Czy proponuję Ci spalenie stanika i zapuszczenie warkoczy pod pachami? Broń Boże! Po prostu od czasu do czasu wrzuć na luz. Rób swoje, walcz o własne szczęście, dużo się uśmiechaj, szczególnie jeśli masz krzywe zęby. A jak ktoś Ci powie, że jesteś brzydka, to uśmiechnij się tym swoim najsłodszym uśmiechem i poproś, aby wsadził sobie swoją opinię tam, gdzie jej miejsce. 

*P.S. Jeśli jesteś 10 to zazdroszczę, tak pozytywnie :) Ale pamiętaj, że też masz prawo do gorszego dnia i możesz mieć w dupie całe to olśniewanie. Szczególnie jeśli masz grypę żołądkową. Tobie pewnie też jest ciężko żyć z presją zawsze pięknej i idealnej.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...