niedziela, 5 października 2014

Czy na serio musisz wymienić całą zawartość swojej szafy?


Pamiętacie jak pisałam o tym, że nie potrafię ubrać się dobrze? Nie upłynęło aż tak dużo czasu od momentu kiedy wyskrobałam tego posta, ale jednak trochę się zmieniło. I to na lepsze. Usłyszałam już pierwsze komplementy :)

Czy to moja szafa aż tak się zmieniła?

Czy kupiłam całą stertę nowych ciuchów?

Czy nagle obudziła się we mnie skrywana gdzieś w czeluściach Kasia Tusk?

Nie. Tak naprawdę wiele się nie zmieniło. Wciąż mam rano jakieś pięć minut na ubranie się. Wstaję z łóżka (przeklinając konieczność wstawania o 6 rano) i korzystając z ledwie otwartych powiek lustruję szafę. Muszę wybrać strój, wyprasować go i założyć. Nie ma czasu na komponowanie autfitów. Z drugiej strony jestem pracownikiem biurowym i nie powinnam wyglądać byle jak.

Co się zmieniło?

Większość z nas uważa, że chcą wyglądać jak człowiek musieliby wymienić zawartość całej swojej szafy. I zainwestować w klasyczne trencze, kaszmirowe swetry, jedwabne koszule i horrendalnie drogą torebkę z logo projektanta. To czasochłonne. I drastycznie drogie. Znacie kogoś, kto mógłby pozwolić sobie na wymianę całej garderoby w jeden dzień?

Ja nie należę do takich osób. Muszę wszystko zaplanować, muszę zaoszczędzić. Nie mogę sobie pozwolić na wielkie zakupy co miesiąc. Szczególnie, że nie lubię tandety. Wiem, że można sprowadzić z Japonii tanie i modne ciuszki. Ale to nie ta jakość, która mnie interesuje. Kupuję więc po trochu: w jednym miesiącu kaszmir, w innym torebka. Nie dałabym rady kupić tego wszystkiego naraz.

Chciałam coś poprawić, ale wielkie zakupy odpadały. Zaczęłam więc intensywnie myśleć. W gruncie rzeczy posiadam kilka fajnych rzeczy. Przecież można je jakoś inaczej pozestawiać. Z drugiej strony zapytałam sama siebie o to co powoduje, że wyglądam źle? Byle jakie buty? Wysłużona torebka? Nieciekawy płaszcz z h&m? Do tego dorzuciłabym braki w spodniach i koszulach.

Czy porządne skórzane buty, nowa torebka, piękny wełniany płaszcz, nowa para jeansów i jedwabna koszula odmieniłyby moją szafę? Pewnie, że tak! A to tylko pięć nowych rzeczy. Druga dobra wiadomość: nie muszę kupować wszystkiego naraz.

W ostatnich dwóch skupiłam się na nowych jeansach, jedwabnej koszuli (prezentowanej wcześniej) i na najważniejszym – nowych butach. Na przyszły zostaje płaszcz i torebka.

Buty na jesień traktowałam po macoszemu. To zawsze był ciężki zakup. Spójrzmy prawdzie w oczy, większość to strasznie toporne brzydactwa. Cudem jest znalezienie ładnej i wygodnej pary. Musiałam pogodzić się z faktem, że płaska podeszwa nie wchodzi w grę. Zaburza proporcje sylwetki i wyglądam jakoś tak żałośnie. Zaczęły się więc poszukiwania wygodnych obcasów – o dziwo zakończone sukcesem. Kobity w sklepie miały niezły ubaw patrząc, jak podskakuję, czy stoję na jednej nodze w trakcie przymiarek.

Wnioski: chcesz lepiej wyglądać? Nie musisz wyrzucać całej zawartości swojej szafy! Nie musisz brać kredytów na wielkie zakupy. Wystarczy ok. 5 nowych rzeczy, żeby poprawić swój styl. Przeanalizuj swoje potrzeby, swój styl życia. Wypisz na kartce to co chciałabyś kupić. Potem skreśl połowę. Potem znowu. Zostaw samą esencję, najpotrzebniejsze rzeczy. Teraz możesz zaplanować zakupy. Wybieraj najwyższą jakość na jaką Cię stać. Porządne materiały, porządne wykonanie. I wygoda.

I ciesz się najwyższej jakości komplementami.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...